Zima pełną para, nie da się ukryć! Minusów w słupku rtęci wieczorową porą coraz więcej, a ja zaraz lecę na jogging wedle noworocznego postanowienia numer x. Świąteczny dziś dzień za czym idzie błogie leniuchowanie. Skompletowałam w kalendarzu wszystkie styczniowe nieszczęścia związane z sesją, które chcąc nie chcąc są nieuniknione. Swój idealny mały dziennik na nowy rok znalazłam razem ze styczniowym Elle. Minimalistyczna czerń jest bardzo elegancka i praktyczna. Jeśli jeszcze dorwiecie w kioskach, polecam!
Zimowa wyprzedaż- każdego roku nie mogę się jej doczekać, po czym wracam PRAWIE z pustymi rękami. Generalnie na przecenach wertuję wieszaki głównie w Inditexie, i zupełnie nie potrafię wyjaśnić dlaczego :D Na tę chwilę mam z tegorocznego szaleństwa dwie zdobycze, obie ze Stradivariusa. Naszyjnik świetnie sprawdzi się też latem, bo jest bardzo lekki, no i jasny. A torebka, jak to torebka, nigdy ich za wiele, a takiego modelu jeszcze nigdy nie miałam. Poluję jeszcze na cukierkowy bądź pudrowy i karmelowy płaszcz, jak znajdę jeden odpowiedni będzie super!
Lumpeks - temat w moim przypadku bardzo rozległy, mogłabym pisać i fotografować zdobycze prawdopodobnie codziennie. Ale robię postępy i nie wracam już z zakupów obładowana torbami, przynajmniej nie za każdym razem :> Chciałam Wam pokazać moją ostatnią perełkę, torebkę z Marks&Spencer, która ciągle zawstydza mnie swoją pojemnością! Urzekła mnie niesamowicie, a kosztowała tylko osiem złotych, w sumie zdziwiłam się, bo nie ma absolutnie żadnych wad, a ceny w ciucholandach ciągle skaczą w górę. W każdym razie bardzo się z niej cieszę. Jeśli będziecie zainteresowane moimi "zdobyczami" w przyszłości z chęcią będę robiła na przykład jeden raz w miesiącu taki post. Mam nadzieję, że uda mi się też dodać w tym tygodniu pierwszą stylizację.
Kupiłam jeszcze ostatnio lakier ze złotymi drobinkami -Sally Hanses, właściwie chciałam go użyć na zabawę sylwestrową ale cekinowa sukienka i takie szalone paznokcie to zdecydowana przesada.
Dajcie proszę znać jeśli za dużo jest pisaniny, a za mało zdjęć, mam nadzieję, że będziecie do mnie zaglądać. Na koniec jeszcze mój pierwszy tegoroczny bokeh, żeby podtrzymać tę świąteczną atmosferę. Do następnego, całusy!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz